Newsy

Lepiej nie chorować w Warszawie

Od dwóch dni staram się zainteresować stanem zdrowia mojego klienta służbę zdrowia w Warszawie. Wczoraj nawet dość szybko przyjechało Pogotowie Ratunkowe. Udzielono doraźnej pomocy i polecono kontakt z lekarzem domowym. Zapisałem, więc Pana Ahmada, uchodźcę z Pakistanu na wizytę w Przychodni Lekarskiej przy ul. Śliskiej 5. w Warszawie.

Okazało się, że zainteresowany nie jest wstanie dziś wstać z łóżka, więc w jego imieniu czekam na umówioną wizytę pod gabinetem Pani dr Zakrzewskiej.  Minęła godzina 10.45 przy drzwiach do gabinetu czeka tylko jedna osoba – starszy człowiek, który jak się dowiaduję od blisko 20 min. pokornie czeka aż bardzo ważna Pani Doktor wypisze dla niego receptę. Czekam również ja, przez głowę przechodzi myśl, że legitymacja pracownika socjalnego uprawnia mnie do natychmiastowego przyjęcia przez lekarza w sprawie mojego klienta. Postanowiam jednak cierpliwie czekać, podobnie jak sympatyczny senior. Ja proszę pana tylko po receptę to potrwa chwilę – mówi starszy człowiek. 

Cierpliwie czekamy dalej, minęła godzina 11.00 jest jakoś 5 minut po godzinie 11. Czekając rozmawiam ze starszym człowiekiem. Proszę pana – mówi senior ta pani doktor już drugą osobę przyjmuje w sprawach służbowych, ale chyba niebawem zacznie przyjmować pacjentów.  Jakie sprawy służbowe – mówię. Teraz ta pani ma przyjmować pacjentów a nie załatwiać sprawy służbowe!

Dowiadując się, że ważna Pani doktor załatwia wciąż sprawy służbowe, kolejna pacjentka postanawia przed wizytą u internisty zrobić sobie testy na alergię. Mijają kolejne minuty i nie wytrzymuję, wchodzę do gabinetu i przerywam wciąż trwającą rozmowę służbową. Pani dr Zakrzewska zachowuje się wręcz podręcznikowo asertywnie. Proszę wybaczyć, pan zachowuje się agresywnie! Jak się Pan nazywa? Próbuję wyjaśnić, że przyszedłem tu w imieniu mojego klienta, którego stan zdrowia nie pozwolił na dzisiejszą wizytę u lekarza.  Ja nie mam takiej karty? – powiada pani doktor. Wczoraj zapisałem pana Ahmeda na wizytę do Pani – on jest chory i nie mógł tu dziś przyjść – wyjaśniam.  Nazwisko – pyta lekarz.  Moje nazwisko Gocłowski jestem pracownikiem socjalnym.  Nazwisko pacjenta R. W rejestracji wczoraj poinformowano mnie, że wizyta u pani została wyznaczona na godzinę 10.45. Ja nie mam takiej karty – mówi kobieta, która podobno jest lekarzem. Sprawę należy wyjaśnić w rejestracji.

Tu chyba nic więcej nie załatwię – pomyślałem i poszedłem ponownie do rejestracji  gdzie dowiedziałem się, że mojego klienta przepisano z jakichś ważnych powodów do innego lekarza.  Na szczęście tu nie ma kolejki. Lekarz sympatyczny wysłuchuje, co mam do powiedzenia. Do karty pacjenta przepisuje informacje, jakie napisał na niewielkim skrawku papieru/druku lekarz podczas wczorajszej wizyty Pogotowia Ratunkowego w domu mojego klienta Ahmeda z Pakistanu. Proszę pana – mówi lekarz, te objawy: niedowład lewej części ciała mogą być następstwem wylewu. Proszę wezwać ponownie Pogotowie Ratunkowe!

Pomyślałem, że lekarz mógłby wezwać to pogotowie albo napisać skierowanie do przyjęcia do szpitala zlecając przeprowadzenie odpowiednich badań. Odniosłem jednak wrażenie, że pan lekarz wcale nie jest zainteresowany losem/życiem mojego klienta, który właśnie leży schorowany w łóżku ok. 100 m od jego gabinetu.

W rejestracji Przychodni Lekarskiej przy ul. Śliskiej 5 staram się zamówić wizytę domową lekarza. Mój klient jest ubezpieczony, więc służba zdrowia powinna dbać o jego zdrowie. Dziś wizyta domowa lekarza nie jest możliwa. Wczoraj usłyszałem w rejestracji, że we środy istnieje możliwość wizyty domowej lekarza. To nie jest możliwe – dowiaduję się w rejestracji. Dlaczego? – pytam? Ponieważ na wizyty domowe w środy zapisujemy dopiero od rana w środę.  

Proszę pani – stan zdrowia mojego klienta jest bardzo zły, natychmiast powinien zobaczyć go lekarz! ( mój klient mieszka ok. 100 m od tej przychodni). To nie jest możliwe – słyszę z ust pani recepcjonistki. Jestem przeciwnego zdania – wyjaśniam i kładę na blat recepcji legitymację pracownika socjalnego. Na jednej z kart tej legitymacji są wymienione artykuły ustawy o pomocy społecznej uprawniające do udzielania pracownikowi socjalnemu niezwłocznie odpowiednich informacji art. 105, do korzystania z prawa pierwszeństwa przy wykonywaniu zadań w urzędach, instytucjach oraz innych placówkach art. 121. Pani z rejestracji nawet nie wzięła do ręki tej mojej legitymacji.

Pomyślałem, że to, co mnie dziś spotkało w ramach pełnienia czynności służbowych w obszarach resortu służby zdrowia dalekie jest bardzo od bajki telewizyjnej, jaką jest film pt. "Na dobre i na złe" opisujący działania szpitala w Leśnej Górze. Pacjentom Przychodni Lekarskiej przy ul. Śliskiej 5 w Warszawie nie polecam. Wciąż panują tam klimaty przełomu lat 70/80 XX wieku.

PS. Andrzej, skoro ty Polak masz takie problemy z załatwianiem spraw w instytucjach, to wyobraź sobie, jakie problemy mają w tym kraju uchodźcy. Długo żyj. Amen. Ahmad R. Amenmiędzykulturowe. Ahmad i jego żona Tahira modlą się do Allacha.

Andrzej Gocłowski
pracownik socjalny, Warszawa
redakcja www.ops.pl

Komentarze (0)

      1 + 4 = ?    

ZOBACZ PODOBNE

Dziecko lepiej chronione przed wydaniem z Polski

12 stycznia 2018      TAGI:      
W dniu 10 stycznia zostały uchwalone przepisy, które docelowo mają lepiej chronić...»

„Senior +” 2018 – Wyniki konkursu

15 lutego 2018      TAGI:      
Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej opublikowało wyniki konkursu na dofinansowanie...»

„Nowe horyzonty aktywnej integracji w środowisku lokalnym…” – wyniki

15 lutego 2018      TAGI:      
„Nowe horyzonty aktywnej integracji w środowisku lokalnym – animacja, edukacja,...»

„Bliżej Funduszy Europejskich” spotkań ciąg dalszy

15 lutego 2018      TAGI:      
W dniu 20 lutego 2018 r. w siedzibie Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej ul.Ks.Biskupa...»

O oczekiwaniu na widzenia z dzieckiem słów kilka

15 lutego 2018      TAGI:      
Rodzic odbywający karę pozbawienia wolności ma prawo do widzeń z dzieckiem. Jak...»